Styczeń 2026 nie przyniósł rewolucji na rynku mieszkaniowym – raczej potwierdził obraz rynku, który wchodzi w nowy rok w stanie względnej równowagi, z lekką tendencją do ożywienia i umiarkowanych wzrostów cen w kolejnych kwartałach. Eksperci podkreślają, że po okresie wyhamowania i selektywnego popytu coraz bardziej oczywiste jest, iż ceny nie będą masowo spadać; dyskusja dotyczy już nie kierunku zmian, ale skali i zróżnicowania regionalnego.
Prognozy na 2026 r. zakładają, że średnioroczna dynamika cen mieszkań sięgnie ok. 3,8% wobec ok. 1,6% w 2025 r., przy inflacji na zbliżonym poziomie, co oznacza raczej nominalny wzrost cen niż istotny realny zysk kapitałowy. GUS i analizy instytucji branżowych wskazują, że w 2025 r. podaż nowych mieszkań była ograniczana m.in. wysokimi kosztami budowy, deficytem dobrze zlokalizowanych gruntów i długim procesem planistycznym, co w 2026 r. może przekładać się na presję na ceny w największych miastach mimo ogólnej stabilizacji.
Na poziomie lokalnym 2026 r. ma stać „pod znakiem lokalizacji” – w części rynków (np. wybrane dzielnice Warszawy, Trójmiasta czy dobrze skomunikowane przedmieścia) spodziewany jest wyraźniejszy wzrost cen, podczas gdy w miastach o słabszym popycie i dużej podaży możliwa jest dalsza boczna konsolidacja lub symboliczne korekty. Prognozy dla najmu mówią o stabilizacji czynszów z lekką presją wzrostową w lokalizacjach premium i przy węzłach komunikacyjnych, co sprzyja inwestorom kupującym z myślą o wynajmie długoterminowym.
Dla inwestorów indywidualnych styczeń 2026 to moment, w którym na znaczeniu zyskuje strategia „jakościowego doboru” nieruchomości: kluczowa staje się analiza mikro‑lokalizacji, standardu budynku, kosztów eksploatacyjnych i struktury popytu najemczego, a nie tylko ogólny trend cen. Prognozy banków i analityków wskazują, że sprzedaż mieszkań w 2026 r. może wzrosnąć zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, a rynek będzie cechować się umiarkowanym, zbliżonym do inflacji wzrostem cen, co sprzyja budowaniu długoterminowych portfeli „buy‑to‑let” zamiast krótkoterminowej spekulacji.
Powiązane
